Wypiłam już trochę wina, ale siedzę w domu. W sobotę pozytywnie odleciałam, wczoraj odbyłam miłe 17h razem i czuję się trochę spełniona. Jeżeli ktokolwiek to czyta to życzę by mu było lepiej niż innym, a sobie... szanowania siebie (swojego zdrowia psychicznego), co by nic mnie nie zmiażdżyło jak w tym roku, bym znalazła pracę w zawodzie i była aż taką egoistką by zakochać się w sobie. Może brzmi to totalnie absurdalnie, ale czasem niestety trzeba przestać innym robić dobrze i skupić się wyłącznie na sobie. To moja próba autoterapii. Chciałabym by mój umysł wędrował tak nietrzeźwy wszędzie wokoło.
czwartek, 31 grudnia 2020
środa, 9 grudnia 2020
1
Maybe I'm defective...
Październik był jeszcze obolały od wspomnień. Z początkiem listopada nastąpił totalny reset. Grudzień jest przeżywaniem pewnych emocji na nowo i odnajdywaniem się w nowej rzeczywistości. Wcześniej nie pamiętam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
